sobota, 22 lutego 2014

Komoda Kropy

Nie będę się rozpisywać, powiem tylko, że JUŻ JEST:D Stoi sobie w pokoju Kropy i odparowuje. Więcej zdjęć tego cuda wraz z histerią powstania do zobaczenia u Endiego. To nadal dopiero początek urządzania dziecięcego lokum:) Teraz skupimy się na galerii (ramki, ramki:D) nad komódką. 




Powyżej moja ulubiona szuflada:D 





W całości wykonana z jesionu:D No i te gałki od Ib Laursen:)

czwartek, 20 lutego 2014

Mniam:)

Jeśli jesteśmy tym, co jemy, to zdecydowanie jestem żytnim chlebem na zakwasie z serkiem i rzeżuchą. I białą licziową herbatą:)








Powiało wiosną?

wtorek, 18 lutego 2014

Dzień dobry!

Nie ma to jak wstać dla odmiany prawą nogą:) I zacząć dzień od czynności, która zawsze bezwzględnie i niezawodnie poprawia mi humor - mycia okien:D I popatrzeć sobie na nie





A także skontaktować się z nim (nią) 




Tak a propos to wczoraj Mały Dzik świętował Międzynarodowy Dzień Kota i to tłumaczy jego obecność w naszym łóżku. Jak każdy kot, MD ma wbudowany system wykrywania świeżej pościeli i potrafi się cwaniak ukryć za zasłoną do czasu aż sobie pójdę po skończonej pracy, żeby potem na spokojnie zająć miejsce na samym środku. Mnie to rozczula, Endiego irytuje, mówiąc delikatnie (Dzika to niezmiernie cieszy, chociaż swoją miną jeszcze nigdy tego nie pokazał, w sumie nic jeszcze nie pokazał miną). A co Wy myślicie o miejscu zwierza w domu?

poniedziałek, 17 lutego 2014

Post-walentynkowy

Podziwiam ludzi, którzy zawsze zdążą z postem na czas i tak np. wysyłają życzenia świąteczne 24 grudnia, pokazują świąteczne dekoracje PRZED świętami, piszą o walentynkach najpóźniej 15 lutego. Mi jakoś nie wychodzi:D Kolejna szansa na rehabilitację w kwietniu;) Święto zakochanych jest dla mnie mega depresyjne, tzn. jako poszukująca singielka zawsze łapałam doła i bojkotowałam ten czerwono-serduszkowy dzień, a jako szczęśliwie zakochana, w ten dzień myślę raczej o ludziach samotnych. A te wszystkie symetryczne serduszka na wystawach sklepów mięsnych, tłumy randkowiczów, którzy akurat 14. lutego muszą udać się do kawiarni...nie nasz styl:) Z okazji walentynek przeważnie przygotowujemy sobie jakąś małą niespodziankę typu karnet (wow, co za nazwa)  i meloniada (mój wspaniały wspólnik życiowy wyszukał dla mnie, jak na razie bezalkoholowej, lemoniadę o smaku melona, ukochanego owocu - to się nazywa trafić w 10 z prezentem:D) lub jakiś deser, coś z ulubionych klasyków - tu nie ma miejsca na eksperymenty:D. W tym roku uraczyliśmy się panna cottą z konfiturą z czarnej porzeczki. U-wiel-biam! Przyrządzam od niedawna i naprawdę nie wiem, jak mogłam jej nie znać wcześniej - tyle straconych lat:) Aha, zapomniałam dodać, że w tym roku świętowaliśmy piętnastego. Czternastego z rana zrobiłam mężowi wspaniałą niespodziankę i obdarłam lakier z naszego nowego pojazdu...więc na świętowanie nie miałam już ochoty.








Biała herbata o smaku lichych śliwek - genialna - jeśli wcześniej napisałam, że moim ulubionym owocem są melony, to najwyraźniej zapomniałam o liczi właśnie. No i kaki. Ale póki co nie robią herbat aromatyzowanych kaki, a melonowe w Biedronce już się skończyły:(









Ach, co za wspomnienia:D Przepisów na necie jest mnóstwo, ale ponieważ czas mnie ogranicza, robię deser prawie na oko - pól litra miksu śmietany strong i mleka, im więcej śmietany, tym wyrzuty sumienia potężniejsze, a doznania smakowe lepsze, odrobina wanilii, cukru i żelatyny tyle co na opakowaniu piszą. Skoro to takie proste, czemu by sobie nie zrobić powtórki z walentynek?:D W końcu miłość trzeba celebrować każdego dnia:D



Smacznego tygodnia! Bo piękny i tak będzie:)

środa, 12 lutego 2014

Minty

Zamiłowanie do koloru nazywanego minty zdaje się być powszechne. Kolor ten kocham od zawsze, ale najwyraźniej nie znałam jego hipsterskiej nazwy:D W moim świecie rządzi TURKUS we wszystkich odcieniach, również w tym pastelowo szarym. A co, jak powiem, że moje szafki kuchenne (trzynastoletnie) są właśnie w kolorze MINTY? Hę? To nic, że nie mogę już na nie patrzeć i że marzę o białych:) Pozwolę sobie nie zamieścić tu ich podobizny... Tak więc moje stare szafki wreszcie trafiły na swój czas i stały się modne. Modny kiedyś też pewnie będzie sweterek, jak już go skończę:











 

Sweterek nie ma szczęścia...Włóczkę kupiłam będąc na ostatnich nogach z wielkim brzuchem (brzuch był naprawdę wielki, jak widzę zdjęcia, to sama nie mogę uwierzyć ile małego człowieka tam mieszkało:D), nakręcona na robótki ręczne i zdecydowana ukończyć projekt przed przyjściem na świat Pożeracza Czasu. Oczywiście zgodnie z prawem Murphy'ego zakup przyśpieszył rozwiązanie :D Dopiero ostatnio, czyli po ponad dwóch miesiącach, wzięłam druty do ręki, tylko po to, żeby przerobić ze dwa rządki i wrócić do rzeczywistości. Ze zdziwieniem też odkryłam, że plecy już zrobione:) Ciekawe, czy sweterek osiągnie dojrzałość jeszcze w tym sezonie?

Tymczasem zakwitł niebieski kolega. Szkoda, że zapachu nie można dołączyć do zdjęć. Hej odkrywcy i innowatorzy, macie tu pole do popisu, stworzyć wymiar 4D w fotografii! Na obecną chwilę hiacynt, generator woni najmilejszej mym nozdrzom:






Uwielbiam te niebieskości tak perfekcyjnie dobrane i przenikające się oraz zapach najbardziej niebieski, jak tylko można sobie wyobrazić. Po prostu doskonałość:) Jest turkusowy fragmencik? Jest.

A żeby jeszcze namieszać w tym poście i dodać coś, co z minty nie ma nic wspólnego, no może tyle, że powstało ostatnio w mojej minty kuchni:P Przedstawiam racuchy a'la aninia. Nigdy nie byłam zwolenniczką obiadów na słodko. Do czasu ciążowych stanów nudnościowych, kiedy się okazało, że jedynymi pokarmami, które nie wywołują reakcji zwrotnej są kola, kajzerki i racuchy. Racuchy klasyczne z jabłkami. Małżon znudzony takim menju wymyślił racuchy z brzoskwiniami. Pycha. A Aninia zupełnie od czapy skroiła do mikstury jabłkowej banana i co? Wyszły z tego najlepsze placki z jabłkami, jakie jadłam w życiu:):) A poniżej przepis ( na pewno nie uda się go zrealizować, ale niech będzie):
trochę mąki
troszku do pieczenia proszku
torebeczka cukru waniliowego
jajco kurze free-range ze Strzebinia k. Kalet
mleko, ilość dowolna, byleby ciasto wyszło takie nie za gęste, nie za rzadkie
jabłko, a nawet półtora
banan z bananowca (użyłam z Tesco, być może to klucz do sukcesu?)
olej do smażenia
szugar pałder do posypania, jak ktoś lubi takie mega słodkie

Smacznego życzę wszystkim śmiałkom, którzy wykorzystają ten przepis i im wyjdzie:D





Kwiatki na talerzu nie są minty, ale mogłyby być, gdyby dresy w kant zaczęły szyć. Pojechałam:D Chyba wraca dobry humor:> 

Pozdrawiam śnieżnie (łoo, ale mega wielkie płatki się posypały z jakiejsik chmurki)!

czwartek, 6 lutego 2014

Pączki z różą bez róży

Jako że zacna już ze mnie matrona i w latach posunięta, postanowiłam tego roku nauczyć się piec pączki - specjalność mojej mamy - i poznać sekret babcinej receptury. Pączki z prawdziwą konfiturą z płatków róż (love love love, kocham ją, uwielbiam, mogłabym tak bez końca, to chyba mój nr 1 w kategorii SMAK - zaraz po frytkach z maka haha ;)) kojarzą mi się niezmiennie z feriami zimowymi i plastrami ziemniaków smażącymi się w smalczyku (ach, rarytas, w tym roku szanowny Endi zdegustowany moim zachwytem zakazał mi ich jeść, uzasadniając, że to przecież sam tłuszcz...hmm i o to chodzi:D, jednak rozsądek wziął górę i sobie darowałam te pyszne kalorie...). Ale, ale, wracając do tematu - pączek BEZ takiej konfitury to dla mnie strata miejsca w żołądku:). Jakież było moje rozczarowanie, gdy na tym etapie prac:



okazało się, że konfitury w piwnicy NIE MA. Cała robota straciła sens...i smak...dwa lata nieurodzaju, bez płatków i bez konfitury i stało się. To nic, że z nerwów się zagotowałam i partaczyłam co się dało:D Pączki jak na złość wyszły obłędne:) Czarna porzeczka, dżem różopodobny, w którym stężenie płatków wynosi minus 10% i konfitura brzoskwiniowa tym razem dały radę. Za rok będzie po mojemu:)

Tymczasem mój debiut uwieczniony:D






A dla pączkolubnych do wypróbowania:

1 kg mąki pszennej
10dkg drożdży
cukier waniliowy
3 łyżki szpirytusu
10 żółtek
1/4 kostki masła
1,5-2 szklanek mleka (dałam 2)
0,5 szklanki cukru
kandyzowana skórka z pomarańczy
niecała łyżeczka soli

konfitura - dowolna - najlepiej różana:)

5 kostek smalcu
obrany i pokrojony ziemniak

1. Mąkę wsypać do dużej płaskiej miski, posolić.
2. Ciepłe mleko + drożdże + połowa cukru - zrobić zaczyn i wlać do dołeczka w mące i poczekać, aż drożdże zaczną rosnąć.
3. Żółtka + masło + połowa cukru i waniliowy - utrzeć w makutrze, następnie dodać do nich pozostałą część ciepłego mleka.
4.Wyrobić ciasto - powinno mieć dość lepką konsystencję, w razie potrzeby dolać mleko. Moje wyrabiałam 20 minut i był to nie lada wyczyn, to lepsze od siłki:D Zostawić do wyrośnięcia.
5. Uformować pączki *** Fragment formowania został wycięty, gdyż moja mama zakazała mi zdradzać sekretu białych pasków na pączkach i tego, jak się je uzyskuje:) Poczekać, aż podrosną.
6. Smażyć na rozgrzanym smalcu (wrzucać do niego po kawałku ziemniaka, żeby tłuszcz się nie palił podobno).
7. Zajadać się pysznymi ciepłymi pączusiami:)

Smacznego:D Ja mam już dość pączków w tym sezonie i wszelkich innych słodyczy też. Teraz dietka przed wiosennym lansem:D

poniedziałek, 3 lutego 2014

Wyróżnienie Liebster Blog

Się przytrafiło wyróżnienie, co się nazywa Libster Blog - bardzo dziękuję Ance z colorowankaa.blogspot.com:)
 
Zasady Gry:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Ruszam do pracy:
1.Aktualnie czytam?
Trochę tego jest, wszystko czeka na odpowiedni nastrój i odrobinę spokoju: "The Mysteries of Glass" Sue Gee, "W dżungli podświadomości" Beaty Pawlikowskiej oraz Weranda Country. "Czytam" również obrazkową książeczkę "Maluszek patrzy" - do znudzenia:)
2.Film, który polecam na długie zimowe wieczory i dlaczego?
Trudno mi coś wybrać, ale niech będzie: "Afonia i pszczoły" J.J. Kolskiego. Dlaczego? Bo przez cały długi zimowy wieczór można się zastanawiać, o co w tym filmie właściwie chodzi i co znaczą kwestie wypowiadane przez bohaterów w języku rosyjskim (jakieś 50%?).  W ogóle polecam filmy Kolskiego:)
3. Zwierzątko w moim domu?
Mały Dzik. Kot. A właściwie kotka. Nie wiem jednak, czy można mojego towarzysza nazwać zwierzątkiem. Jak sama nazwa wskazuje, jest to zwierz.
4. Podróż  marzeń ?
Jest wiele miejsc, które na mnie czekają. Ale taka wymarzona podróż - od lat - to wyprawa do Petry w Jordanii i do Krainy Jezior w Anglii
5. Ulubiona bajka z dzieciństwa ?
"Wilk i zając".
6.Przypadek czy przeznaczenie ? Proszę uzasadnić odpowiedź.
W moim życiu nic się nie dzieje przypadkowo. Nawet jeśli coś z pozoru jest beznadziejnym zwrotem akcji, po jakimś czasie okazuje się, że tak właśnie miało być, bo konsekwencje na dłuższą metę są pozytywne:) Przeznaczenie.
7.Osiągnięcie/sukces życiowy, z którego jestem zadowolona najbardziej?
Dobre pytanie, daje do myślenia:) Mam skłonność do deprecjonowania swoich osiągnięć i trudno mi coś wybrać z tej oszałamiającej ilości:) Jestem przekonana, że największy sukces jeszcze przede mną:)
8.Czy pamiętasz blog, który przeczytałaś po raz pierwszy w życiu?
Nie jestem pewna, czy to był akurat taki zupełnie pierwszy blog, ale na pewno jeden z pierwszych i do tej pory ulubiony: mygreencanoe.blogspot.com
9.Mam słabość do ...?
Bombek:D Dzbanków do herbaty. Kotów. Border Collie. Cebulek kwiatowych:D Czipsów. Drewna oliwkowego. Włóczki. Koloru turkusowego. Mówiłam już o bombkach? Ta lista chyba nigdy się nie skończy.
10.Jakie zajęcie domowe lubisz najbardziej a jakiego nie znosisz?
Uwielbiam prać, a właściwie włączać mój sprzęt AGD i zmieniać pościel (te zajęcia łączą się z sobą:) ) Nie znoszę, ale to naprawdę nie znoszę mycia naczyń. Błe.
11.Jak myślisz, co będziesz robić na emeryturze?
Mieszkać w Chorwacji i prostować zmarszczki w ciepłym morzu, a w wolnym czasie opiekować się sadem oliwnym. Jest też opcja ze stadem owiec;)

A teraz czas na moje nominacje:

oraz pytania:
1. Moje ulubione miejsce to...
2. Co sprawia, że chcesz wstać rano z łóżka?
3. Najchętniej...
4. Moje największe marzenie:
5. Zapach, który kojarzy się z dzieciństwem.
6. Wyjątkowa potrawa?
7. Książka, której nie można zapomnieć.
8. Jaki blog najbardziej Cię inspiruje?
9. Co najbardziej lubisz w swoim blogu?
10. Lato czy zima? Dlaczego?
11. Nie mogę żyć bez...

Zapraszam do zabawy - oczywiście udział dobrowolny:) Będzie mi bardzo miło, jeśli się dołączycie:) Pozdrawiam serdecznie!